Sunday, December 17, 2017

Niedzielne czytanie - z Księgi Mądrości


Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: 

sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości - życie nieskalane.
Księga Mądrości 4:8-9

Mądre to słowa. Wynika z nich niezbicie, że umrę młody.

P.S. Inspiracja do wpisu TUTAJ.

Thursday, December 14, 2017

Przedświąteczny kołowrót

Zaczęło się - wczoraj przedświąteczny lunch w charytatywnym sklepie, w którym pracuję, dzisiaj przedświąteczny lunch z kolegami z pracy sprzed 13 lat. Na ten dzisiejszy jechałem tramwajem do miasta. Bilans - jeden rozbity samochód, jeden samochód o mało co nie przejechał wysiadających pasażerów, z kolei tramwaj o mało co nie przejechał rowerzysty, który postanowił skręcić nie sprawdziwszy czy droga wolna.
Znaczy Święta nadchodzą - ludzie potracili głowy.

To nazywa się adwent - okres oczekiwania. Kiedyś okres oczekiwania w skupieniu, teraz odwrotnie - szalony galop i oczekiwanie - byle do Świąt bo wtedy to się wreszcie skończy.

Dla uspokojenia dzisiaj reblog moich refleksji na temat jedzenia - KLIK.


Sunday, December 10, 2017

Niedzielne czytanie - Marek Aureliusz

Nawet jeśli miałbyś żyć 3000 lat więcej, albo nawet 10 ray tyle, pamietaj:nie możesz stracić innego życia, tylko to, które przeżywasz teraz, ani przeżyć innego niż to które właśnie tracisz, Najdłuższe sprowadza się do tego samego co najkrótsze. Obecna chwila jest tym samym dla każdego, jej utrata jest dla każdego taka sama i niech będzie jasne, że krótka chwila to wszystko co się traci. Bo nie możesz stracić ani przeszłości ani przyszłości. Jak mógłbys stracić coś czego nie masz?

Marek Aureliusz - Rozmyślania - 2:14 - Tłumaczenie Marian Reiter - PIW 1998.

Thursday, December 7, 2017

Na dachu Australii

Jak wiadomo ( a może nie ?) najwyższa góra Australii nosi nazwę Mt Kosciuszko.

Szerzej o genezie tej nazwy i moich doświadczeniach na tym szczycie TUTAJ.

Na marginesie wspomnę, że na szczyt najwyższej góry w Polsce - Rysy - nie wszedłem.
Na swoje pocieszenie dodam, że wszedłem kilka razy na najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich - Łysica - 611m.


Sunday, December 3, 2017

Niedzielne czytanie - farmazonia

Ponad rok temu napisałem blogowy artykuł o pobycie Mozarta w Polsce - KLIK.

Zbierając informacje do artykułu znalazłem wzmiankę, że tenże Mozart przebywał w Warszawie i wstapił do miejcowej loży masońskiej.

Dopiero teraz przyszło mi do głowy sprawdzić tę informacje u źródła czyli u masonów.
Google znalazło 3 organizacje masońskie w Warszawie. Najdłuższą historię miała loża Grand Orient - KLIK - tam więc wysłałem moje pytanie i już po kilku godzinach otrzymałem odpowiedź:
"Odpowiedź jest w książce Ludwika Hassa "Sekta farmazonii warszawskiej. Pierwsze stulecie wolnomularstwa w Warszawie (1721-1821)" (Warszawa 1980), na stronach 395 i 577. Syn wielkiego Wolfganga Amadeusza rzeczywiście od 1808-1809 roku należał do pracującej w Warszawie, niemieckiej loży "Halle der Bestaendigkeit"; był w niej jeszcze w 1820 roku. Był w pierwszym stopniu i "w podróży" - czyli uczestniczył w pracach tylko wtedy, gdy akurat był w Warszawie. Podstawą tej informacji dla L. Hassa był "Verzeichnis  saemtlicher Mitglieder  der gerechten und volkommen S. Johannis Loge zur Halle der Bestaendigkeit  im Orient zu Warschau, 5820  [Warszawa 1820]."

Odetchnąłem z ulgą. A więc podana przeze mnie informacja była poprawna.

Zastanowił mnie natomiast tytuł książki Ludwika Hassa: Sekta farmazonii warszawskiej...
Wydawało się, że za moich młodych lat słowo to oznaczało dziwaka, osobę ekstrawagancką, udającą głupka.
Współczesny słownik miejskiego slangu tłumaczy słowo farmazony na - bzdura, kłamstwo - KLIK.

Ale przecież w słowie tym wyraźnie widać pokrewieństwo z angielskim freemason lub francuskim franc maçon. Ciekawe, że nie ma pokrewieństwa z niemieckim Freimaurer a przecież największy rozwój warszawskiej loży był w czasach gdy Warszawa była w zaborze pruskim.

Dziwne, że akurat na niedzielę wypadły mi takie rozważania.

Thursday, November 30, 2017

Twarożkowa ekonomia

Regularnie kupujemy twarożek. ten po lewej, normalny. Najnowsza cena $5.30 za 500 g.


Zastanowiło mnie, że ten twarożek obok, po lewej, ten taki blady, kosztuje tylko $2.90. Blady, bo niskotłuszczowy.
Twarożek normalny zawiera 5.4% tłuszczu czyli w 500 gramach będzie go 27 gramów.  Czyli wychodzi, że za nieusuniętą z naturalnego produktu łyżeczkę tłuszczu płacimy $2.40. To znaczy ponad $100 za kilogram.

Tuesday, November 28, 2017

Jeden kandydat, jeden okręg, jeden naród.

Właśnie zakończyły się wybory stanowe w stanie Queensland - KLIK.
Wspominam o tym z dwóch powodów.

Pierwszy - w Australii mamy jednoosobowe okręgi wyborcze. Pamiętam jak podczas ostatnich wyborów parlamentarnych w Polsce było sporo dyskusji na ten temat.
Wyniki stanowych wyborów rzucają nieco światła, a może cienia, na ten temat.

Z przedwyborczych badań opinii publicznej wynikało, że dwie główne partie - Partia Pracy (Labor) i koalicja partii liberalnej i narodowej mogą liczyć na podobne poparcie - około 40%, a trzecią siłą będzie partia One Nation - KLIK - 20% poparcia.
Dziennikarze pytali przedstawiecieli obu głównych partii - czy w przypadku nieuzyskania bezwzględnej większości wejdziecie w koalicję z One Nation? Obie partie odpowiedziały zdecydowanie - NIE.

Wyniki wyborów zgadzają się z przedwyborczymi sondażami. One Nation uzyskała około 20% głosów i... jakimś cudem wprowadziła do parlamentu JEDNEGO posła. Cudem, bo jeszcze wczoraj zapowiadało się, że nie wprowadzi ani jednego.

20% poparcia i tylko jeden poseł? Jak to możliwe? No cóż - to są jednoosobowe okręgi wyborcze. Kandydaci One Nation plasowali się regularnie na 3. pozycji w swoich okręgach i koniec zabawy.
Polecam to pod rozwagę entuzjastom JOW-ów.

Drugi powód. Przywódcą Partii Pracy w stanie Queensland jest pani Annastacja Palaszczuk - KLIK.
Nazwisko brzmi mi nieco po ukraińsku jednak wikipedia wspomina o polskim rodowodzie.
Ojciec pani Annastacji - Heinrich Palaszczuk - urodził się w 1947 roku w Niemczech, jego rodzice byli Polakami - Hipolit Palaszczuk i Ludwika Boba. Matka pani Annastacji to Australijka pochodzenia niemieckiego.

Przed wyborami dziennikarz spytał przywódców obu głównych partii czy mogą powiedzieć coś sympatycznego swoim przeciwniku.
Pani Palaszczuk powiedziała: ma miłą rodzinę.
Przywódca partii liberalnej powiedział: spróbuj przeliterować jej nazwisko.
Partii One Nation nie pytali, ale wydaje mi się, że Liberał ma kwalifikacje aby się do tej partii zapisać.

P.S. W pierwotnej wersji tego wpisu umieściłem link do podsumowania wyborów na stronie internetowej jakiejś gazety. Gdy kliknąłem w ten link przed chwilą, pokazała się strona do zamówienia prenumeraty, o wyborach ani słowa. Być może system jest na tyle sprytny, że gdy rozpozna, że czytelnik jest spoza Australii, to wyświetli inną stronę - na przykład ofertę prenumeraty Gazety Wyborczej.
Na razie zmieniłem skierowałem link do artykułu naszej państwowej telewizji.
Jakże kurczy się ten nieskomercjalizowany świat.